czyli między słowami a pikselami

Miesiąc: styczeń 2026

Mariusz Szczygieł ,,Gottland”

,,Napisałem książkę o tym, że ktoś lub coś zamienia ludzi w robaki – i jak oni na to reagują. Od całkowitej zgody i schizofrenicznego wręcz przystosowania aż po ucieczkę z życia i samobójstwo.”

Tytuł

Gdybym miała zamienić słowo ,,Gottland” na inne, które oddałoby klimat i tematykę tej książki byłoby to ,,Przystosowanie”. W reportażu Mariusza Szczygła zawarty jest czeski duch, nietuzinkowe historie, błyskotliwe puenty i humor, który tylko pozornie przykrywa ogrom cierpienia, wywołanego kolejnymi systemami totalitarnymi, panoszącymi się u naszych południowych sąsiadów. To, czego w tej książce nie ma, to ocenianie przez autora osób, postaw, zdarzeń, historii, poglądów itp. Co prawda, okładka informuje nas, że mamy do czynienia z reportażem, ale jednak zawsze istnieje prawdopodobieństwo i pokusa na przemycenie między wierszami ,,a moim zdaniem”. Na szczęście nie w tym przypadku. To ogromny atut tej książki i strasznie tego autorowi gratuluję i zazdroszczę. Pod wpływem tej lektury, spojrzałam na Czechy jako kraj, który jest tak inny od mojej ojczyzny, a jednocześnie tak podobny, tak bardzo doświadczony (niestety również przyłożyliśmy do tego rękę). ,,Gottland” kieruje uwagę czytelnika m.in. na osoby ze świata czeskiej kultury i sztuki, ale nie tylko. Wśród nich takie postacie jak: Helena Vondrackova, Marta Kubisova, Karel Gott, Jan Prochazka czy Lida Baarova. Przeczytałam wydanie V zmienione (2022) w tym Postscriptum, umieszczone przez autora na końcu książki. Z tego dopisków dowiadujemy się wielu ciekawostek i kolejnych wątków, dotyczących bohaterów książki. Jest również niezwykle zabawne studium przypadków reakcji autora na opinie o książce. Wszystko w duchu: książka po publikacji należy do czytelnika a ja nie będę ludziom zmieniał poglądów. Podpisano Mariusz Szczygieł.

Co rok

19 października 2006 opublikowano pierwsze wydanie ,,Gottlandu”, zatem w tym roku mija 20 lat od premiery. A 19 stycznia bieżącego minął rok odkąd założyłam @Niecodziennik subiektywny na fb. Książką, która otwierała tę stronę, była ,,Nieznośna lekkość bytu” Milana Kundery w tłumaczeniu Agnieszki Holland. I muszę powiedzieć, że jestem dumna z tego wyboru, bo to wybitna rzecz i jedna z lepszych, jakie przeczytałam w życiu. Ludzie, ich namiętności i marzenia na tle Praskiej Wiosny 1968 r., komuna, cenzura, łamanie kręgosłupów, dostosowanie lub ucieczka, przeplatane rozterkami i wątpliwościami bohaterów. Nawet suczka Tomasza i Teresy nosi męskie imię Karenin, co ukazuje wywrócenie wszystkiego do góry nogami. Nic nie jest oczywiste i jednoznacznie zdefiniowane. Kundera, zainspirowany ideą wiecznego powrotu Nietzschego, stawia tezę, że życie przeżywane tylko raz, jest lekkie i bezproblemowe, a zatem pozbawione sensu. Ból, cierpienie, które są powtarzalne stają się wartością dodaną do egzystencji, w przeciwieństwie do lekkości od trosk i zmartwień. Paradoksalnie lekkości, która jest bezpłciowa, beznamiętna i bezwonna, że staje się dla człowieka nie do zniesienia. Wybór książki ,,Gottland”, traktującej o Czechach, przypadkowo zbiegł się z rocznicą mojej strony i publikacji recenzji książki czeskiego autora. Może zupełnie nieprzypadkowo otworzy to nową tradycję, w stylu: ,,Co rok o Czechach”. Kto wie?

Recenzje

Na stronie Wydawnictwa Czarne pod książką ,,Gottland”, czytam recenzje, jakie ze świata zebrała książka, z której to autor utrzymuje się do dziś (a przynajmniej tak mówi na spotkaniach z czytelnikami). Moją uwagę i aprobatę przyciągają zwłaszcza trzy opinie:

,, Mądra, ciekawa i potrzebna książka. Poprzez opowieść o losach ludzkich Szczygieł opowiada skomplikowane dzieje naszych południowych sąsiadów. Zafascynowany niepowtarzalną czeską kulturą i obyczajowością, zmysłem ironii, humorem i sarkazmem, przypomina czeskie spotkania z „historią spuszczoną z łańcucha”. Czytamy te opowieści przez pryzmat własnych losów, co czyni lekturę jeszcze bardziej zajmującą. Losy mieliśmy podobne, a jak bardzo odmienne. Pasjonująca książka.”

Adam Michnik

,,Świetna książka. Potwornie przygnębiająca panorama czeskich losów XX wieku. (Obejmuje też wiek nowy, który równie przygnębia). To, co mnie zawsze w czeskim losie pociągało, to nieustanna, dynamiczna, tragiczna i zarazem śmieszna niejednoznaczność. Mariusz Szczygieł wychodzi z tradycji polskiego reportażu i na tę właśnie niejednoznaczną czeskość nakłada swoją metodę. Efekt jest bardzo mocny, oryginalny, zaskakujący. Od dawna nie odbyłam równie intensywnej podróży do moich młodzieńczych doświadczeń, pytań i fascynacji. Ale ich lektura wprawiła mnie w głęboki smutek. Czekam na drugą część tych reportaży-esejów-opowiadań (bo i gatunek nie jest do końca określony) w nadziei, że możliwe jest jakieś katharsis, że z pułapki tego środkowoeuropejskiego losu można się wyplątać.”

Agnieszka Holland

,,Wielka literatura pod płaszczykiem reportażu.”

„Wiener Zeitung”

,,Gottland” Mariusz Szczygieł – serdecznie polecam.

Benjamin Hoff ,,Tao Kubusia Puchatka”

,,Jak by to było, zastanowił się, gdyby rzeczywiście znał tao. Tao, które najpierw tworzy światłość, a potem ciemność. Rodzi grę dwóch podstawowych sił, dzięki czemu zawsze następuje odnowienie i nie dochodzi do zużycia świata. Wszechświat nigdy nie zginie, bo kiedy wydaje się, że ciemność zdusiła wszystko, w samym jej jądrze rodzi się nowe ziarno światła. To jest właśnie Droga”.

Philip K. Dick ,,Człowiek z Wysokiego Zamku”

Wzmianka

Początkowo miałam zaledwie nadmienić o istnieniu takiej książki jak ,,Tao Kubusia Puchatka” przy okazji pisania wcześniejszej recenzji. Malutka książeczka, która w prosty i przejrzysty sposób wyjaśnia, czym jest tao i taoizm za przykład obierając wdzięczną i znaną wszystkim na całym świecie postać Kubusia Puchatka oraz jego przyjaciół ze Stumilowego Lasu. Okazało się, że w tej prostocie jest metoda.

Filozofia Wschodu dla początkujących

Niewielka książeczka zaczęła zapełniać się indeksami, które co i rusz przyklejałam do kolejnego inspirującego, ciekawego czy mądrego cytatu. Tym sposobem, pozycja, która wpadła mi w ręce na okoliczność zainteresowania się filozofią Wschodu oraz potrzebą bliższego wyjaśnienia pojęć i zjawisk, które pojawiły się podczas lektury ,,Człowieka z Wysokiego Zamku” – nie mogła i nie została potraktowana przeze mnie w sposób powierzchowny i przelotny. To lektura, która naprawdę zasługuje na większą uwagę i jestem pewna, że jeszcze nie raz do niej wrócę.

Jak ,,Tao…” znalazło się w moim domu

,,Tao Kubusia Puchatka” została napisana przez taoistę i sinologa z Zachodu – Benjamina Hoffa w 1982 roku. Na wzmiankę zasługują również okoliczności, w jakich pojawiła się w mojej domowej biblioteczce. Otóż, w grudniu ubiegłego roku, w odpowiedzi na pomysł jednej z koleżanek z grupy czytelniczej, która zaproponowała zorganizowanie loterii fantowej, jako jeden z fantów wybrałam właśnie tę książkę. Ze zgromadzonych przez nas środków, została zakupiona specjalistyczna karma dla kotów ze schroniska, zatem tao – jako droga, która jest źródłem wszystkiego, która uczy jak żyć w zgodzie z naturą i osiągać wewnętrzną równowagę, w pełni odnalazła tu zastosowanie. Nieważne, że nieświadomie. W tamtym momencie słowo ,,Tao” kompletnie nic mi nie mówiło, ale pojawiający się w tytule Kubuś Puchatek, stanowił jedyną sentymentalną zachętę oraz wskazówkę, że treść, nawet jeśli ważna czy trudna, zostanie podana w przyjemny i prosty sposób, co też się stało. Jako kompletna amatorka w dziedzinie filozofii Wschodu, muszę przyznać, że ,,Tao Kubusia…” bardzo pomogło mi w zrozumieniu głównych założeń i pojęć związanych z tym starożytnym systemem filozoficznym.

Los w taoizmie – przypadek czy przeznaczenie?

To, co stało się dla mnie niezwykle ważnym odkryciem, to to, jak postrzegany jest w taoizmie los. Otóż los nie jest ani czystym przypadkiem, ani też ślepym przeznaczeniem. Jest dynamiczną interakcją pomiędzy naturalnym porządkiem wszechświata (właśnie owym: Tao) a działaniem człowieka. Człowiek powinien dążyć do równowagi z Tao poprzez Wu Wei (bezwysiłkowe działanie). Krótko mówiąc, los to naturalny bieg wydarzeń, który wynika z wzajemnych oddziaływań, gdzie celem jest Tao. Rolą człowieka jest podążanie za nim, a nie walka z nim, czy ślepe poddawanie się przeznaczeniu. Podejście, że nie jesteśmy niewolnikami przeznaczenia, ale pewne zdarzenia wynikają z porządku świata i układają się w nieprzypadkowy sposób (tak, jakby kierowały nami jakieś siły) jest mi bardzo bliskie. Nigdy nie potrafiłam zaakceptować stanowiska, że niezależnie od tego, co zrobimy, to ,,wszystko jest już zapisane” lub że rządzi nami przypadek czy też że zawsze i każdych okolicznościach jesteśmy kowalami swojego losu, bo to nieprawda. Nie zgadzam się również z tym, że nie mamy wpływu na swój los i że nie możemy go kreować. Taoizm, jeśli dobrze rozumiem, zdaje się być właśnie czymś pomiędzy skrajnymi podejściami do losu. Ta filozofia wydaje się najbardziej słuszna i racjonalna, a na pewno jest dużo bardziej zgodna z moim osobistym odczuciem.

Mały mądry miś

W książce Hoffa znajdziecie całe naręcza zdań oraz myśli do przeczytania i zapamiętania, bo jej urok polega na mądrości ukazanej w prostocie. Nie mogło być w tym zakresie lepszego ambasadora niż Puchatek. Autor bynajmniej nie skupia się na bardzo małym rozumku misia, lecz na jego czynach, słowach i podejściu, z których to, bez najmniejszej ironii, powinniśmy czerpać i uczyć się je wykorzystywać w codziennym życiu.

,,Wydaje się znaczące, że ci, którzy nie mają w sobie współczucia, nie mają też mądrości. Wiedzę – tak, rozsądek – może, mądrość – nie. Rozsądny umysł to nie serce. Wiedza o nic się w gruncie rzeczy nie troszczy. A mądrość tak”.

,,Gdym był dziecięciem, myślałem jako dziecię; lecz gdym się stał mężem, wyniszczyłem co było dziecinnego. Teraz muszę szukać w innych kategoriach. Muszę rozgryźć ten przedmiot w inny sposób” – mówił pan Tagomi w ,,Człowieku z Wysokiego Zamku” ubolewając, że nie może dotrzeć do idei pewnej rzeczy.

Hoff przekonuje, że za dużo wśród nas przemądrzałych Sów, wszystkowiedzących Królików czy narzekających Kłapouchów. Jedyną słuszną drogą jest ta, którą podąża Puchatek, bo tylko on woła do nas wspaniałym umysłem dziecka. Polecam. Podejrzewam, że podobnie jak ja, będziecie urzeczeni tą małą a jednak wielką książką.

PS. Czy z wiekiem również coraz bardziej doceniacie prostotę?

Philip K. Dick ,,Człowiek z wysokiego zamku”

,,Może w jakimś innym świecie sprawy wyglądają inaczej. Lepiej. Wybór między dobrem i złem jest tam oczywisty. Nie ma tych podejrzanych dodatków, tych mieszanek których składu nie potrafimy rozszyfrować. Nie żyjemy w świecie idealnym, takim, jaki chcielibyśmy mieć, gdzie moralność jest prosta, ponieważ rozeznanie zła i dobra jest łatwe. Gdzie bez trudu można postępować słusznie, bo droga jest oczywista”.

W 1962 r. Philip K. Dick napisał książkę ,,Człowiek z Wysokiego Zamku”, za którą otrzymał nagrodę Hugo. Warto zaznaczyć, że Dick na trwałe zapisał się jako jeden z najwybitniejszych pisarzy, jakich wydała amerykańska i światowa fantastyka naukowa, co może potwierdzać fakt, że na podstawie jego powieści oraz opowiadań, powstało wiele filmów i seriali. Wśród nich są takie tytuły jak: ,,Pamięć absolutna”, ,,Łowca androidów”, ,,Blade Runner 2049”, ,,Raport mniejszości”, ,,Next”, ,,Tajemnica Syriusza” czy… ,,Człowiek z Wysokiego Zamku”. Wróćmy jednak do literatury.

Wydarzenia opisane w powieści, dzieją się na przecięciu trzech płaszczyzn. Mamy: 1) świat realny dla bohaterów książki, 2) świat książki Abendsena – tytułowego bohatera powieści oraz 3) ,,nasz” świat, czyli świat istniejący w świadomości czytelnika. Dick nie tylko zręcznie kreuje rzeczywistość, ale również nadaje jej plastyczność i sugestywność.

Na pytanie, o czym jest książka, pierwsza nasuwająca się odpowiedź, to ta o alternatywnej historii, ukazującej świat po II Wojnie Światowej przegranej przez aliantów, w którym Niemcy i Japonia rządzą USA. Ale to dopiero przyczynek do dalszej dyskusji i kolejnych wątków pojawiających się w powieści. Jednym z głównych jest poruszenie, jakie wywołuje książka ,,Utyje szarańcza” autorstwa Hawthorna Abendsena. Przeczytałam, że tytuł pochodzi z biblijnej Księgi Koheleta i sugeruje lekkość lub nicość, która w kontekście powieści może oznaczać, że alternatywna rzeczywistość (opisana przez Abendsena) jest krucha lub że prawda jest inna, niż się wydaje. Drugia interpretacja, na którą trafiłam mówi z kolei, że tytuł jest metaforą szarańczy opisanej w Apokalipsie św. Jana, reprezentującej siły zniszczenia. W powieści świat, w którym Niemcy i Japonia rządzą USA jest miejscem pełnym korupcji, przemocy i zaniku wartości. Szarańcza jest wizualizacją tego upadku. Książka opisana w książce (czyli ,,Szarańcza…” opisana w ,,Człowieku…”) ukazuje, że zło może wydawać się małe jak owad, ale ten owad może ,,utyć”, rozrosnąć się i zdominować rzeczywistość, niszcząc to co normalne i moralne. Dobro zostaje pożarte przez zło, ukazując degradację i degenerację moralną.

Drugim książkowym bohaterem, jeśli tak to można ująć, jest ,,I-cing. Księga Przemian”, czyli piąta księga konfucjańskiej i taoistycznej mądrości. Dick w swojej prozie wykazuje podejrzliwość do tego co prawdziwe i fałszywe, obiektywne i subiektywne, usiłuje dotrzeć do ukrytej struktury świata, aby zrozumieć prawa, które nim rządzą. ,,Człowiek…” oparty jest na założeniu, że ludzkość posiada klucz do zagadki rzeczywistości i że jest nim stara księga I-cing, jeden z najstarszych chińskich tekstów klasycznych, reprezentujących rdzennie chińską kosmologię i filozofię. To księga kanoniczna taoizmu i konfucjonizmu. Była używana do wróżb, stawianych przy podejmowaniu ważnych decyzji, w tym sprawowaniu władzy, wyprawach wojennych itd. Do tego procesu wykorzystywano zasuszone łodygi krwawnika lub stare monety chińskie, tworzono heksagram, odczytywano z niego liczbę  i wyszukiwano w Księdze Przemian jej znaczenie. Czytano ją i interpretowano w odniesieniu do konkretnej sytuacji. Wróżenie z ,,Księgi Przemian” to wciąż żywa praktyka. Dość powiedzieć, że sam Philip K. Dick radził się jej pisząc ,,Człowieka z Wysokiego Zamku”.

Postacie, które zapamiętam z tej lektury w sposób szczególny to: Robert Childan, Nobusuke Tagomi, Juliana Frink. W tej kolejności.

Nie chcę zdradzić zbyt wiele, by nie odebrać radości z odkrywania lektury tym, którzy zdecydują się z nią zapoznać. Dla mnie okazała się zaskakująca. Punkt, od którego się zaczyna prowadzi do nieoczekiwanego zakończenia. W świecie, w którym nie wiadomo, co jest realne a co zmyślone, prawda okazuje się największym wyzwaniem. Czy bohaterom powieści udało się do niej dotrzeć? Tego nie powiem, na zachętę zostawię jedynie cytat: ,,Prawda jest straszna jak śmierć. Ale trudniej ją znaleźć”.