,,Światłość w sierpniu” została napisana w 1932 roku, a w polskim tłumaczeniu ukazała się po raz pierwszy w 1959.
W roku 1950 William Faulkner za całokształt twórczości otrzymał Nagrodę Nobla.
Jego literacka spuścizna obejmuje kilkanaście powieści, kilka tomów poezji, nowel, esejów i rozpraw.
,,Światłość…” zapisze się dla mnie jako powieść o mroku, grzechach przeszłości, uprzedzeniach, braku (samo)akceptacji i samotności.
Książka pokazuje różne portrety psychologiczne, złożone sylwetki kilku bohaterów. Dociska bagażem ich doświadczeń. Czytałam ją długo i z licznymi przerwami. Bynajmniej nie przez język, który mnie wciągał i raczej trzymał przy lekturze niż od niej odpychał. Po prostu ładunek emocjonalny był tak ciężki, że momentami nie potrafiłam go udźwignąć. A może czas, w którym ją czytałam wpłynął na taki a nie inny odbiór? Oczywiście. Zawsze wpływa. Dlatego jest to ,,niecodziennik subiektywny”. Każdego dnia mogę widzieć rzeczy inaczej. Przez pryzmat mojego aktualnego ,,ja” i osobistych spraw, które malują mój portret oraz obraz ludzi i świata wokół mnie.
Chciałabym jeszcze kiedyś wrócić do ,,Światłości…”, by się przekonać, jak ją odczytam, jak poczuję w innym momencie. Jeśli tylko pozwoli czas, którego bezlitośnie ubywa… Tak wiele książek czeka w długiej kolejce na swoją szansę. Chciałabym je wszystkie przeczytać. Wiem, że to niemożliwe, ale póki bije serce, chcę niemożliwego. Jeśli nie będzie dane wrócić do tej książki, cóż… nic się nie stanie. To jedna z tych, które zapadają głęboko i siedzą w człowieku, nawet wtedy, gdy przykrywa je pozorny płaszcz niepamięci.
Ten tekst został pierwotnie opublikowany 03.10.2025 na Facebooku.


Dodaj komentarz