,,Jak by to było, zastanowił się, gdyby rzeczywiście znał tao. Tao, które najpierw tworzy światłość, a potem ciemność. Rodzi grę dwóch podstawowych sił, dzięki czemu zawsze następuje odnowienie i nie dochodzi do zużycia świata. Wszechświat nigdy nie zginie, bo kiedy wydaje się, że ciemność zdusiła wszystko, w samym jej jądrze rodzi się nowe ziarno światła. To jest właśnie Droga”.
Philip K. Dick ,,Człowiek z Wysokiego Zamku”
Wzmianka
Początkowo miałam zaledwie nadmienić o istnieniu takiej książki jak ,,Tao Kubusia Puchatka” przy okazji pisania wcześniejszej recenzji. Malutka książeczka, która w prosty i przejrzysty sposób wyjaśnia, czym jest tao i taoizm za przykład obierając wdzięczną i znaną wszystkim na całym świecie postać Kubusia Puchatka oraz jego przyjaciół ze Stumilowego Lasu. Okazało się, że w tej prostocie jest metoda.
Filozofia Wschodu dla początkujących
Niewielka książeczka zaczęła zapełniać się indeksami, które co i rusz przyklejałam do kolejnego inspirującego, ciekawego czy mądrego cytatu. Tym sposobem, pozycja, która wpadła mi w ręce na okoliczność zainteresowania się filozofią Wschodu oraz potrzebą bliższego wyjaśnienia pojęć i zjawisk, które pojawiły się podczas lektury ,,Człowieka z Wysokiego Zamku” – nie mogła i nie została potraktowana przeze mnie w sposób powierzchowny i przelotny. To lektura, która naprawdę zasługuje na większą uwagę i jestem pewna, że jeszcze nie raz do niej wrócę.
Jak ,,Tao…” znalazło się w moim domu
,,Tao Kubusia Puchatka” została napisana przez taoistę i sinologa z Zachodu – Benjamina Hoffa w 1982 roku. Na wzmiankę zasługują również okoliczności, w jakich pojawiła się w mojej domowej biblioteczce. Otóż, w grudniu ubiegłego roku, w odpowiedzi na pomysł jednej z koleżanek z grupy czytelniczej, która zaproponowała zorganizowanie loterii fantowej, jako jeden z fantów wybrałam właśnie tę książkę. Ze zgromadzonych przez nas środków, została zakupiona specjalistyczna karma dla kotów ze schroniska, zatem tao – jako droga, która jest źródłem wszystkiego, która uczy jak żyć w zgodzie z naturą i osiągać wewnętrzną równowagę, w pełni odnalazła tu zastosowanie. Nieważne, że nieświadomie. W tamtym momencie słowo ,,Tao” kompletnie nic mi nie mówiło, ale pojawiający się w tytule Kubuś Puchatek, stanowił jedyną sentymentalną zachętę oraz wskazówkę, że treść, nawet jeśli ważna czy trudna, zostanie podana w przyjemny i prosty sposób, co też się stało. Jako kompletna amatorka w dziedzinie filozofii Wschodu, muszę przyznać, że ,,Tao Kubusia…” bardzo pomogło mi w zrozumieniu głównych założeń i pojęć związanych z tym starożytnym systemem filozoficznym.
Los w taoizmie – przypadek czy przeznaczenie?
To, co stało się dla mnie niezwykle ważnym odkryciem, to to, jak postrzegany jest w taoizmie los. Otóż los nie jest ani czystym przypadkiem, ani też ślepym przeznaczeniem. Jest dynamiczną interakcją pomiędzy naturalnym porządkiem wszechświata (właśnie owym: Tao) a działaniem człowieka. Człowiek powinien dążyć do równowagi z Tao poprzez Wu Wei (bezwysiłkowe działanie). Krótko mówiąc, los to naturalny bieg wydarzeń, który wynika z wzajemnych oddziaływań, gdzie celem jest Tao. Rolą człowieka jest podążanie za nim, a nie walka z nim, czy ślepe poddawanie się przeznaczeniu. Podejście, że nie jesteśmy niewolnikami przeznaczenia, ale pewne zdarzenia wynikają z porządku świata i układają się w nieprzypadkowy sposób (tak, jakby kierowały nami jakieś siły) jest mi bardzo bliskie. Nigdy nie potrafiłam zaakceptować stanowiska, że niezależnie od tego, co zrobimy, to ,,wszystko jest już zapisane” lub że rządzi nami przypadek czy też że zawsze i każdych okolicznościach jesteśmy kowalami swojego losu, bo to nieprawda. Nie zgadzam się również z tym, że nie mamy wpływu na swój los i że nie możemy go kreować. Taoizm, jeśli dobrze rozumiem, zdaje się być właśnie czymś pomiędzy skrajnymi podejściami do losu. Ta filozofia wydaje się najbardziej słuszna i racjonalna, a na pewno jest dużo bardziej zgodna z moim osobistym odczuciem.
Mały mądry miś
W książce Hoffa znajdziecie całe naręcza zdań oraz myśli do przeczytania i zapamiętania, bo jej urok polega na mądrości ukazanej w prostocie. Nie mogło być w tym zakresie lepszego ambasadora niż Puchatek. Autor bynajmniej nie skupia się na bardzo małym rozumku misia, lecz na jego czynach, słowach i podejściu, z których to, bez najmniejszej ironii, powinniśmy czerpać i uczyć się je wykorzystywać w codziennym życiu.
,,Wydaje się znaczące, że ci, którzy nie mają w sobie współczucia, nie mają też mądrości. Wiedzę – tak, rozsądek – może, mądrość – nie. Rozsądny umysł to nie serce. Wiedza o nic się w gruncie rzeczy nie troszczy. A mądrość tak”.
,,Gdym był dziecięciem, myślałem jako dziecię; lecz gdym się stał mężem, wyniszczyłem co było dziecinnego. Teraz muszę szukać w innych kategoriach. Muszę rozgryźć ten przedmiot w inny sposób” – mówił pan Tagomi w ,,Człowieku z Wysokiego Zamku” ubolewając, że nie może dotrzeć do idei pewnej rzeczy.
Hoff przekonuje, że za dużo wśród nas przemądrzałych Sów, wszystkowiedzących Królików czy narzekających Kłapouchów. Jedyną słuszną drogą jest ta, którą podąża Puchatek, bo tylko on woła do nas wspaniałym umysłem dziecka. Polecam. Podejrzewam, że podobnie jak ja, będziecie urzeczeni tą małą a jednak wielką książką.
PS. Czy z wiekiem również coraz bardziej doceniacie prostotę?



Dodaj komentarz