,,Gdyby nie czerń” Filipa Zawady

Ta książka to ciekawskie podglądactwo rodziny Mrazów przez gawrona, który pełni rolę obserwatora i komentatora zdarzeń, rozgrywających się w życiu doczesnym i… pozagrobowym bohaterów powieści.

Książka jest raczej lekka, zabawna i ironiczna, chociaż nie pozbawiona błyskotliwych uwag i spostrzeżeń. Momentami robi się poważnie i trudno, jak to w życiu. Pewne pocieszenie daje nadzieja, że po czasie ziemskich trudów, problemów i znojów, nadejdzie upragnione niebo. Ale czy po śmierci na pewno będzie lepiej? Zawada maluje przewrotny obraz tego, co może czekać nas ,,po tamtej stronie”, zmuszający do spojrzenia na rzeczy z nowej perspektywy. Dla Mrazów, życie po śmierci staje się równie absurdalne co rozczarowujące, nikt nie rozumie boskiego planu. Milczący, nieczuły na prośby Bóg, zdaje się mieć za nic oczekiwania swoich wyznawców, którzy stłoczyli się w czyśćcu, niczym w poczekalni przychodni, wyczekując na cud, który nie nadchodzi. Stare kłamstwa zostają ujawnione, związki się rozpadają, a odzyskane po śmierci zmysły, służą do zadania bliskim bólu. Moją ulubienicą została seniorka rodu babcia Eugenia, matka Andrzeja, która po spotkaniu w czyśćcu swojego syna, dopytuje, jak potoczyły się losy wnuka zwanego Trytkiem, który nie rokował za młodu:

,,– Co z Trytkiem? Wyszedł na ludzi? O niego najbardziej się boję. Dlaczego milczysz? Zabił kogoś? Czyli już się nigdy nie zobaczymy? Jak on odkupi śmierć niewinnej osoby… –  Jest gorzej niż myślisz. – Niemożliwe. – Został księdzem. – Bój się Boga. Jak przoczyli jego szatańską duszę”.

Z jaką refleksją zostaję po tej lekturze? Mam wrażenie, że autor chciał odwieść czytelnika od nieustannego oglądania się na przyszłość i ślepej wiary, że najlepsze dopiero nadejdzie. Być może chciał przekonać do większej uważności na to, co tu i teraz? Bez wątpienia nie żyjemy w świecie idealnym, ale może to najlepszy czas, jaki nam się przydarza i warto wykonać wysiłek, by żyć najlepiej, jak potrafimy.

Octavia E. Butler ,,Przypowieść o siewcy”

Ciekawa wizja Boga, religii i wyznawców wyłania się z tej dystropijnej powieści napisanej w 1993 roku. Akcja osadzona w latach 2024-2027 w wielu aspektach, okazuje się zaskakująco trafna. Powieść z gatunku fantastyka naukowa, opisuje burzący się porządek świata. Codzienność to konflikty, nieporadność władzy, wyzwania klimatyczne, wszechogarniające zniszczenia a także śmierć, przemoc i gwałty. Ludzie, którzy chcą przeżyć, mogą liczyć tylko na siebie, organizując się w małych enklawach, hodując własne jedzenie i udzielając sobie sąsiedzkiej pomocy. Ogromny problem stanowi wszechobecne uzależnienie od narkotyków. Trzeba oszczędnie zarządzać zasobami. Ludzie rezygnują z samochodów, z powodu horrendalnych cen paliwa. Miejsce akcji to Stany Zjednoczone, a dokładniej społeczność postapokaliptycznej Kalifornii, ogrodzonej w fikcyjnym mieście Robledo. Z czasem mur, który chroni mieszkańców, okazuje się niewystarczającą przeszkodą dla intruzów. Przewidująca taki obrót sprawy córka lokalnego pastora – Lauren Olamina, jest przygotowana na najgorsze. Życie za murem nie zdołało uśpić jej czujności i instynktu przetrwania, przeciwnie – doprowadza do stworzenia własnej wiary i religii o nazwie Ziarno Ziemi. Olamina nie pozostaje bierna i głucha na to, co dzieje się wokół niej. Pragnie mieć wpływ i kontrolę nad swoim życiem. Na bazie znanych sobie pism i ksiąg religijnych, buduje własną koncepcję wiary, która dodaje jej sił i przekonania, że obrany cel, może zostać osiągnięty a każde nieszczęście i cierpienie można wytłumaczyć powtarzanym, jak mantra zdaniem, że ,,Bóg jest przemianą”. W świecie, który upada, ludzie-Ziarna muszą przetrwać, przystosować się i zasiać nową przyszłość. Podczas lektury miałam pewne skojarzenia do filmu ,,Mad Max”, chociaż to bardzo luźna interpretacja.

Wspólny mianownik

Zauważam go w narracji o potrzebie świadomego, aktywnego działania jednostki, podejmowania wysiłku i sprawstwa bez oglądania się na mannę z nieba. Może dlatego obie książki, chociaż tak różne od siebie i niekoniecznie przemawiające swoją wizją Boga – mimo wszystko znajdują we mnie zaciekawionego czytelnika.